Uwielbiam angielskie włóczki... Jestem od nich uzależniona:) Więc kiedy tylko dociera do mnie nowy zapas odkładam na bok wszystko co pozaczynane i muszę koniecznie przerobić choć jeden moteczek:) Dzięki temu powstała Żyrafa! Jest mięciutka i milutka. Gdyby nie uszka i różki z innej włóczki niewiele osób zorientowałoby się że jest wykonana na szydełku:))) Ale jest... i czeka spokojnie na półeczce na nowego właściciela.
Tak sobie pomyślała, że przy najbliższej okazji opowiem o moich ulubionych włóczkach:) Co Wy na to?